Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiracje. Pokaż wszystkie posty

ZDRADZIŁAM



Zdradziłam.
Zdradziłam czerwień ;)
 Jak dotąd był to dla mnie nieodłączny kolor Świąt. 
Od wielu lat była z nami w ten grudniowy czas. Były czerwone wiszące skarpety, czerwone ozdoby choinkowe, czerwone ręczniczki, serwetki... 
Ale w tym roku chciałam inaczej. Mimo, że nadal uwielbiam świąteczne domy przyozdobione niczym bajkowe chatki św. Mikołaja, to w tym roku zapragnęłam więcej natury i skandynawskiej prostoty.
Zatem w naszym domu tym razem czerwieni nie będzie. 
Ale nie mogłam sobie odmówić popatrzenia na te czerwone cudeńka. 

A jeśli i Wy lubicie czerwień na Święta, to zapraszam do oglądania :)
























zdjęcia: 1/ 2/ 3/ 4/ 5/ 6/ 7/ 8 / 9



A jakie kolory będą królowały w Waszych domach? 

Jeśli macie ochotę zobaczyć, jak było u nas w zeszłym roku, to zapraszam TU :)





BO PIĘKNO TKWI W PROSTOCIE




 Czasem tak niewiele trzeba. Wystarczy spacer do lasu i można stworzyć świąteczne dekoracje. Proste, subtelne, ale jakże piękne. Kilka gałązek modrzewia czy świerku, szyszki, odrobina mchu i gotowe :)

Dziś nie będę zbyt wiele pisać, bo chyba zdjęcia mówią same za siebie.












zdjęcia: 1/ 2/ 3/ 4/ 5/ 6/ 7




ŚRODOWE INSPIRACJE: ŚWIECZNIK ADWENTOWY


 
Dzisiaj kilka pomysłów na świecznik adwentowy. 
Celowo wybrałam najprostsze. Takie, które można wykonać w domu w kilka chwil i które nie wymagają specjalnych zakupów (to tak z myślą o wszystkich zapracowanych mamusiach, choć i nie tylko ;))
Bo tak naprawdę, aby zrobić całkiem efektowny świecznik wystarczą 4 butelki lub słoiki, świeczki, kawałek sznurka lub wstążki i gotowe :)















Zdjęcia znalezione na: 1/ 2/ 3/ 4/ 5/ 6


A tutaj przypominam, jak wyglądał nasz zeszłoroczny świecznik. Przyznam, że i w tym roku go wykorzystam :)



ODLICZANIA CZAS...




Grudzień zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze chwilę temu pisałam o tym, jak dobrze mi z tegoroczną jesienią, jeszcze w sobotę raczyliśmy się urokiem jesiennego lasu, aż tu nagle sypnęło z nieba białym puchem (no dobra, może do puchu mu było daleko, a bliżej do błotnistej ciapy, ale nie psujmy klimatu ;))
Tak więc, wraz z widokiem spadających płatków śniegu, ogarnął mnie nastrój zbliżających się Świąt. Wiem, jeszcze przed nami cały miesiąc, ale 1 grudnia już za kilka dni, więc jeśli ktoś z Was ma w planach zrobienie kalendarza adwentowego, a nie ma niego pomysłu, dzisiaj służę pomocą. 

W sieci można znaleźć mnóstwo inspiracji. Znajdą się kalendarze wymagające włożenia więcej pracy, jak i bardzo proste, choć  nie mniej ciekawe. 

Zapraszam do oglądania i czerpania pomysłów :)

Na początek te wymagające nieco więcej wysiłku:
















 
















A tu, w formie domku,  z rolek po papierze toaletowym :)


I te nieco mniej skomplikowane: 






zdjęcia: 1/ 2/ 3/4/5/ 6/ 7/ 8/ 9 /10/ 11/ 12/ 13/ 14

Jak widać pomysłów na kalendarz jest mnóstwo. Nic, tylko zabierać się do pracy. 
Ja już nasz zrobiłam. Pokażę go w weekend, więc zapraszam :) 


A jak jest u Was? Robicie kalendarze adwentowe? Kupujecie? A może po prostu nie ma u Was takiej tradycji? 
Piszcie! 

A już w środę kolejna garść inspiracji w świątecznym klimacie - tym razem pomysły na świeczniki adwentowe. Zajrzyjcie koniecznie :)







NEW YORK, NEW YORK...


Co rok o tej samej porze powraca jak bumerang... 
Gdy coraz szybciej zapada zmrok, gdy na dworze szaro i ponuro, a jedyną plamą koloru stają się żółte i czerwone liście, mam ochotę zakopać się w ciepłym kocu z kubkiem gorącego kakao i obejrzeć film.
A jaki? Co roku ten sam - "Masz wiadomość". Ok, wiem, może nie jest to zbyt ambitne kino, ale może nie zawsze trzeba być bardzo ambitnym i po prostu pozwolić sobie na chwilę odprężenia?
 A dlaczego akurat ten film? Głównie z jednego powodu - bo jego akcja rozgrywa się na Manhattanie.
Tak więc, gdy liście coraz bardziej opadają z drzew, a ulice coraz częściej spowija gęsta mgła, marzy mi się Nowy York i jesienny spacer po pięknym Central Parku.

Wiem, że moje marzenie kiedyś się spełni :)

A dzisiaj garść inspiracji - w sieci jest mnóstwo świetnych grafik, plakatów i fotografii. 
W naszej łazience cały czas czeka puste miejsce na ścianie na zagospodarowanie. Początkowo miały tam zawisnąć zdjęcia lub plakaty z NYC. Później pomyślałam, że może lepiej jakieś typografie. Dzisiaj, przeglądając sieć, pomysł powrócił, jednak w nieco innej wersji - spróbuję stworzyć takie plakaty samodzielnie :) (tylko pewnie trochę to potrwa, bo ostatnio czasu u mnie, jak na lekarstwo...)







i jeszcze fotografie:







 


źródło wszystkich zdjęć: Pinterest

BO DOM NIE Z GUMY - NIE ROZCIĄGNIE SIĘ


Niestety, ściany się nie rozciągną, metrażu w jakiś magiczny sposób też nie przybędzie.
 Przybywa natomiast różnych rzeczy, które gdzieś trzeba pochować. 
Mimo iż nie jestem typem chomika (skutecznie się z tego wyleczyłam), nie kupuję też co chwila jakichś nowych "gadżetów", to jednak miejsca w naszym mieszkaniu jakoś ciągle ubywa. 
Nasze mieszkanie - nie za duże, ale też nie jakoś specjalnie małe. Na razie w sam raz. Trochę mało w nim jednak miejsca na przechowywanie. Najgorzej jest w kuchni. Mieszkanie kupiliśmy z rynku wtórnego, a przed nami mieszała w nim jedna osoba, która najwyraźniej nie potrzebowała dużej zabudowy kuchennej. Mimo,  iż kuchnia sama w sobie jest całkiem spora, mamy tylko niewielki aneksik, bo jak tu nazwać kilka szafek z kuchenką i zlewem? Do niedawna nawet się w niej mieściłam. Jednak coraz  z tym gorzej.Z naczyniami i różnymi przyborami nie jest źle, nie mamy ich wiele, jakoś się mieszczą. Jednak wraz z moimi kulinarnymi eksperymentami zaczęło przybywać nowych produktów, które powoli zaczynają się wręcz wysypywać. ;)
O nowej zabudowie mogę raczej na razie pomarzyć. Zaczęłam więc intensywnie myśleć nad jakimś innym rozwiązaniem. 
No i wymyśliłam... schowek pod schodami. 
W chwili obecnej nasze schody prowadzące na antresolę wyglądają tak: 






Zastanawiam się jednak nad czymś w tym rodzaju: 






źródło wszystkich zdjęć: Pinterest

 
Najbardziej odpowiadałoby mi ostatnie rozwiązanie, tylko oczywiście w bieli :) Mogłyby tam znaleźć swoje miejsce nie tylko mniej używane przybory kuchenne, ale również np. odkurzacz.

Przyznam, że lubię nasze "ażurowe", nieprzytłaczające schody, jednak niestety czasem trzeba iść na kompromis ;)

A jak jest u Was w tym temacie? Królują szafy czy macie jakieś inne rozwiązania?