PRZYJĘCIE URODZINOWE FILIPA
Dzisiaj kilka słów o przyjęciu urodzinowym naszego F.
Przyznam, że po raz pierwszy z takim zaangażowaniem przygotowywałam komuś imprezkę urodzinową ;)
Prace nad dekoracjami zaczęłam już dwa tygodnie wcześniej. Oczywiście, jak to ja, wszystko przygotowałam sama. No ok, balony nadmuchał mąż ;) Nad kolorystyką nie zastanawiałam się długo. Wybór był dla mnie raczej oczywisty: biel i czerń przełamana pomarańczowymi akcentami, których niegdyś było w naszym domu znacznie więcej.
Pracy było sporo. Cała sobota i niedzielne przedpołudnie w kuchni, ale warto było. Goście i rodzice zadowoleni, a i chyba solenizantowi też się podobało :)
Niestety zdjęć z samego przyjęcia nie mam, nad czym ubolewam. Również zdjęcie z tortem wyszło bardzo słabo. Ale musiałam wybrać. I zamiast biegać z aparatem wolałam ten czas spędzić w 100 % z synem i rodziną. A że w rodzinie pasjonatów fotografii brak, to i fotki marne ;)
Tak więc na zdjęciach widzicie, jak sytuacja miała się przed pojawieniem się gości :)