FARBA TABLICOWA PO RAZ DRUGI

13:25 Cinnamon Home 12 Comments


Kusiło mnie to już od dłuższego czasu. W końcu stwierdziłam - a co tam, maluję!
I nie żałuję.
Choć muszę przyznać, że nie było tak łatwo, jak  z lodówką. Drzwi okazały się nieco trudniejszym przeciwnikiem. Do tego w przedpokoju zrobiło się nieco ciemniej. Ale już się przyzwyczaiłam.
Teraz mamy dodatkową przestrzeń na nasze zapiski. A gdy Filip podrośnie będzie miał miejsce do rysownia (ja, będąc dzieckiem zawsze marzyłam o tablicy w domu)








I co sądzicie?



12 komentarzy :

  1. Wyszło super. I też tak wygląda
    I ja też marzyłam o tablicy, takiej wielkiej jak w szkole... Miała. Tylko mała, ale wystarczyła :)
    Ściskam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  2. No chciałabym ale nie wiem czy uda mi się przekonać męża...fajny akcent ;_)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mojego całe szczęście nie musiałam namawiać ;)

      Usuń
  3. Wygląda świetnie! Gratuluję inwencji twórczej :)
    Miłego dnia! M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem fanką farby tablicowej, więc powiem, że wyszło rewelacyjnie. Przedpokój zrobił się bardzo oryginalny. Pozdrawiam.Alicja

    OdpowiedzUsuń
  5. Warto było się odważyć, drzwi wyglądają bardzo efektownie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń