DLACZEGO WARTO PODRÓŻOWAĆ Z DZIECKIEM

12:34 Cinnamon Home 12 Comments


Pomijając podróże naszego syna, gdy plumkał sobie jeszcze w moim brzuchu, dwie "poważne" wyprawy ma już za sobą. Kiedyś, daaawno temu, gdy dzieci nie były nam jeszcze w głowie, mówiliśmy, że ewentualne przyszłe potomstwo będziemy podrzucać do dziadków, a sami... hulaj dusza, piekła nie ma i w drogę!
Ha, ha, ha! Teraz nie wyobrażamy sobie tego, że moglibyśmy go zostawić na tydzień czy dwa. 
Nie będę tu jednak słodzić i opowiadać, że podróżowanie z dzieckiem to sama przyjemność, relaks  i wypoczynek. Bo nie oszukujmy się. Nie zawsze tak jest. Choć wcale nie mówię, że jest źle.  O nie. Przeciwnie! Jako że nie jesteśmy podróżnikami typu " all inclusive, leżak, drink z palemką w jednej ręce, olejek do opalania w drugiej", ciągle nas nosi, a trzy godziny bez przerwy tzw. plażingu to dla nas max, to wakacje z dzieckiem są dla nas naprawdę świetną sprawą. Nie straszne nam poranne wstawanie, śniadania o 6.30, ciągły ruch, spacery itd. itp. 

Jest jeszcze kilka zalet podróżowania z dziećmi, o których poniżej:

1. Kwestie finansowe - podróżowanie z małym dzieckiem, czyli takim do 2 lat, to w rzeczywistości minimalny koszt dodatkowy. Przelot samolotem niemal bezpłatny, wszelkie wejściówki - free, miejsce w pokoju hotelowym - również. No gorzej jest już z dziećmi starszymi. Ale o tym nie piszę, na razie cieszę się tym, że nasz jeszcze tego wieku nie osiągnął ;)

2. Nie czekasz w kolejkach - co prawda nie wszędzie, ale jest wiele takich miejsc, w których będąc z dzieckiem nie czekasz w kolejce (przykładem może być np. kolejka podczas wsiadania do samolotu). W Paryżu osoby z dzieckiem w wózku wpuszczani są bez kolejki do wszystkich muzeów (i tak dzięki naszemu kochanemu synowi, nie czekaliśmy dwóch h w mega długiej kolejce do Musee d'Orsay tylko ładnie nas poproszono o przejście bokiem. Aż chciało się pomachać wszystkim innym, smażącym się w 40 st upale).

3. Łatwiej nawiązać kontakty lub coś załatwić - to fakt, w większości miejsc, ludzie widząc dziecko, uśmiechają się, są życzliwsi, pomocni, zagadują. No bo jak tu przejść obojętnie obok uśmiechniętego, gadającego nieustannie w swym własnym języku malca, jak nie pomóc jego "biednym" rodzicom? ;) Nam, cudowna właścicielka pensjonatu, w którym mieszkaliśmy w Chorwacji nawet pranie zrobiła, bo przecież "dzieci tyle brudzą". 




4. Nigdy się  nie nudzisz - nawet jakbyś chciała się ponudzić, to  zapomnij! A to trzeba przebrać, bo całe umazane lodami, a to porzucać razem kamyki do morza, a to poobserwować mrówki, a to biegać za nim po schodach, w górę i w dół i znowu w górę i w dół... Zawsze jest coś ciekawego do zrobienia.

5. Nie ma problemu z zasypianiem w nowym miejscu. Bo jak już się nabiegasz po tych schodach to padniesz o 21 razem z dzieckiem (albo i przed nim).

6. Nie ma obawy, że się "spalisz", leżąc plackiem na plaży. Zamiast tego wrzucanie kamyczków, robienie babek z piasku (tudzież kamyczków), przeskakiwanie przez fale itd. Choć ja przyznaję, miałam swoje 5 minut plażingu, takiego pełną gębą (czyli nieruchomego leżenia i opalania się). Po 5 minutach miałam jednak dość i rzuciłam się do wody ;)

7. I ostatnia, jakże ważna kwestia dla nas Drogie Panie - nie przytyjesz. Bo jak już się nabiegasz, nagonisz za tym swoim uciekinierem, to jeszcze jak przyjdzie pora obiadu, to Ci zeżre bezczelnie pół talerza krewetek. Aaa no i do tego dochodzi korzyść zwłaszca dla panów - czyli ćwiczenie bicków podczas noszenia naszych drogich pociech, którym albo nóżki bolą, albo chodzą tak wolno, że już cierpliwości brak.






No to by chyba było na tyle. 

Mam nadzieję, że tym wpisem przekonałam tych nieprzekonanych, że podróżowanie z dzieckiem naprawdę ma same zalety ;)
 
 
 

12 komentarzy :

  1. Zdjęcie pierwsze to po prostu bajka...
    ściskam wakacyjnie kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Same plusy :))
    Śliczne zdjęcia. Widzę, że pogoda dopisała.
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, dopisała, choć nie obyło się bez deszczu. Jednak, gdy podróżuje się z dzieckiem, nawet lepiej, gdy nie ma 40 st upałów. Z tego względu wybralismy własnie czerwiec, a nie jak do tej pory, sierpień :)

      Usuń
  3. Prawda :) Zwłaszcza z tymi kolejkami i chudnięciem. Człowiek nie ma czasu na leżenie plackiem, tylko ciągle jest w ruchu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak lubie ten ruch. Choć muszę przyznać, ze nie spodziewałam się, że aż tak odpocznę w trakcie tego wyjazdu :)

      Usuń
  4. Aż chce się jechać ;) Ja w tym roku postaram się przetestowac podróż i urlop nad naszym morzem - co i tak widzę w czarnych kolorach przy mojej dwójce... Z moim czterolatkiem nie jest źle, gorzej z córą która nie znosi jeździć... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, grunt to pozytywne myślenie i nastawienie! na pewno będzie dobrze. My w zeszłym roku pojechaliśmy samochodem do Francji i było ok.
      Będzie dobrze, oby tylko pogoda dopisała :)

      Usuń
    2. Hehe :) u nas nastawienie już nie działa - każda myśl o podróży wywołuje u nas traumę ;) Liczymy na to, że z wiekiem będzie coraz lepiej :)

      Usuń
  5. Ja także mam kilka udanych wypraw z synkiem i nie wyobrażam sobie podróży bez niego. Ja bym jeszcze dodała w zaletach zachwyt tego małego człowieczka nad różnymi rzeczami, które widzi i przeżywa pierwszy raz- bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W tym roku zabieramy dzieci w góry ;-) Mój mąż uwielbia nosić je na barana jak są zmęczone ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ubawiłam się czytając Twój wpis:) dokładnie tak wyglądają wakacje z dzieckiem i ja ich też bym nie zamieniła na żadne inne:):)

    OdpowiedzUsuń