STUDENCKIE CZASY, CZYLI SZYBKI (ALE PYSZNY) OBIAD

14:40 Cinnamon Home 10 Comments



Ręka do góry - kto studiował (ale z dala od domu, bo mieszkanie z rodzicami się nie liczy ;))? To pójdźmy dalej - ręka do góry - kto nie raz (i nie dwa) zastawał w lodówce wyłącznie światło? Lub też kto zajadał się kanapkami z majonezem, spaghetti z ketchupem (bo z dodatkiem ziół to już była ekstrawagancja), no  kto? 
Pamiętam te czasy jak dziś, kiedy to kawę piło się litrami (bo  przecież  jakoś trzeba było przetrwać całą noc ucząc się do egzaminu z historii sztuki średniowiecznej). A zdrowa żywność? Kto by sobie nią głowę zawracał, kiedy były inne, ważniejsze sprawy. 
Jak dziś pamiętam ten plecak, który ważył chyba tonę i który ja (metr sześćdziesiąt w butach) dźwigałam na swych barkach przez pół, znienawidzonego przeze mnie wówczas, miasta Torunia, w którym to studiowałam. Przez rok. Bo po roku przeniosłam się tam, gdzie moje serce mieszkało, czyli do Gdańska. A wtedy to już we dwójkę dźwigaliśmy te wypchane po brzegi plecaki, bo wałówa podwójna - od jednej mamy i drugiej. A w nich: słoiczki, dżemiki, obiadki... Łatwiej byłoby napisać, czego w nich nie było. No ale w końcu i zapasy się kończyły (mimo iż żywność racjonowana u nas była) i trzeba było zacząć działać samemu. 
I tak rodziły się pomysły na obiadki - szybkie, proste, ale nawet smaczne. Niektóre z przepisów przetrwały,  i dziś, mimo że już zdrowiej, mniej pospiesznie, to z chęcią do nich wracamy.
A o to jeden z nich: 




spaghetti z tuńczykiem i pomidorami: 
- makaron spaghetti
-1 duża cebula
-ząbek czosnku
-puszka tuńczyka w sosie własnym
-puszka pomidorów krojonych
- 2 łyżki przecieru pomidorowego
- jogurt naturalny
- łyżka soku z cytryny (lub więcej, jak kto woli)
-zioła suszone: bazylia, oregano
-pieprz, sól

Na patelni zeszklić cebulkę, dodać pokrojony drobno czosnek. Następnie dodać tuńczyka, chwilę podsmażać. Dodać pomidory, przecier, a na koniec jogurt i przyprawy. Sos połączyć z ugotowanym makaronem, skropić sokiem z cytryny. 
 
 
 
Bon apetitt!

Banał, prawda? Ale może jest tu jakiś biedny, głodny student, który się skusi :)




10 komentarzy :

  1. Ręka w górze!! Nawet dwie!! Tylko ja jadałam mniej wyrafinowaną wersję: makaron z sosem z torebki, koszt obiadu wynosił 5 zyla ha ha A znienawidzony Szczecin pożegnałam pół roku na piczet Poznania( w związku z tym też już nie przepadam). To były czasy :-) pozdrawiam gorąco!! Ps- u mnie bolognese jutro na obiad :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o dziwo teraz do Torunia wracam z wielkim sentymentem, aczkolwiek trochę trwało aż doceniłam to miasto :)

      Usuń
  2. Ja się nie zaliczam do mieszkających z dala w czasie studiów, ale takie danie jak najbardziej bym zjadła.
    smacznego:)
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkie kończyny podnoszę do góry! :D Uwielbiam spaghetti! W podobnej do Twojej wersji robię raz na jakiś czas, dodając jeszcze sparzone świeże pomidory bez skóry. :) Pyyyyyyyyyycha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta wersja to na bogato! Ja wpadałam do akademika między ćwiczeniami gotowałam makaron i polewałam ketchupem i zagrywałam serem :)))
    To były czasy!
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie obiadki zaczęliśmy sobie przyrządzać, gdy zamieszkaliśmy z obecnym małżonkiem ;)taka namiastka domu...

      Usuń
  5. Gratuluje wygranej w konkursie na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam połączenie tuńczyka i sosu pomidorowego. przepis dla mnie!

    OdpowiedzUsuń